gen-majewski 1 Z Dowódcą Sił Powietrznych, generałem broni, pilotem Lechem Majewskim rozmawia Mariola Zdancewicz

Objął Pan Dowództwo Sił Powietrznych ponad trzy i pół roku temu, po katastrofie smoleńskiej. Proszę podsumować ten czas.

Był to bardzo pracowity okres wdrażania kompleksowych zmian w szkoleniu i wykonywaniu zadań lotniczych, wynikających z wniosków z dramatycznych zdarzeń z minionych lat, ale także wniosków z doświadczeń z bieżących ćwiczeń, zadań bojowych czy misji. Zmieniliśmy w tym czasie przede wszystkim sposób myślenia naszych żołnierzy, którzy coraz bardziej identyfikują się ze swoimi zadaniami, a zwłaszcza z priorytetowym traktowaniem problematyki bezpieczeństwa lotów. Głównie dzięki temu ostatnie lata były dla Sił Powietrznych bardzo udane. 

Opracowaliśmy i wdrożyliśmy nowe wersje najistotniejszych dla lotników dokumentów – Regulaminu Lotów, Instrukcji Organizacji Lotów, Instrukcji Lotów o Statusie HEAD. Stworzyliśmy System Zapewnienia Jakości w Lotnictwie Sił Zbrojnych. Zwiększyliśmy wykorzystanie symulatorów i trenażerów, a także sprawność sprzętu latającego i naziemnego, zabezpieczającego loty. W ten sposób zbudowaliśmy system minimalizujący ryzyko popełniania błędów przez ludzi. Efekty widzimy na co dzień – mimo że uzyskiwany nalot wzrósł, od trzech i pół roku nie mieliśmy katastrofy lotniczej. Takiego rezultatu nie odnotowano w całej dotychczasowej historii polskiego lotnictwa wojskowego.

Na pozytywną ocenę omawianego okresu składa się też to, że wdrożyliśmy samoloty PZL-130 Orlik unowocześnione do wersji TC II Garmin, lekkie samoloty transportowe M-28 Bryza w wersji z cyfrową awioniką oraz nową partię samolotów transportowych C-295. Kończymy odbierać nowe śmigłowce W-3WA Sokół, do przewozu najważniejszych osób w państwie. Trwa modernizacja myśliwców MiG-29. Ponadto czekamy na dostawy zamówionego sprzętu radiolokacyjnego – nowych stacji Odra i systemów lotniskowych GCA-2000. Odebraliśmy też liczne nowe budynki w bazach lotniczych i przygotowaliśmy warunki pod kolejne inwestycje. Ustabilizowaliśmy sytuację kadrową i potwierdziliśmy umiejętności lotników w licznych kursach oraz ćwiczeniach krajowych, jak również zagranicznych; w tym tak trudnych jak „Desert Hawk” w Izraelu, „Red Flag” na Alasce czy w kontyngencie Orlik, a także w misji w Afganistanie i w osłonie mistrzostw piłkarskich Euro 2012. 

airshow 041Oceniam, że dzięki temu staliśmy się atrakcyjnym partnerem dla sojuszników, czego przejawem jest przybycie do bazy w Łasku komponentu amerykańskich Sił Powietrznych, cztery rotacje pododdziałów lotniczych USAF i spływające do dowództwa zaproszenia do udziału naszych jednostek w ćwiczeniach zagranicznych. Mam zatem powody do satysfakcji.

Przed wojskiem wciąż wiele zmian. Planowane są duże zakupy i inwestycje także dla Sił Powietrznych. Z jakimi projektami wiąże Pan największe nadzieje? 

Dla bezpieczeństwa państwa najważniejsza jest budowa nowoczesnej obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. W najbliższych latach zamierzamy przezbroić dywizjony 3. Brygady Rakietowej Obrony Powietrznej. Dlatego intensyfikujemy szkolenie językowe żołnierzy, którzy będą pracować z zestawami rakietowymi krótkiego i średniego zasięgu. 

Po doświadczeniach ze szkolenia z przeciwlotnikami amerykańskimi, goszczącymi w Polsce z baterią systemu Patriot, jestem przekonany, że ta jednostka poradzi sobie z opanowaniem taktyki i obsługi nowego oręża.

Drugim ważnym projektem dla Sił Powietrznych jest pozyskanie zaawansowanego systemu szkolenia pilotów, opartego o samolot klasy Advanced Jet Trainer. Przygotowujemy już w 41. Bazie Lotnictwa Szkolnego infrastrukturę do przyjęcia nowych odrzutowców, symulatora i sprzętu towarzyszącego. Z programu modernizacji sił zbrojnych wynika, że dla bazy w Dęblinie kupionych będzie co najmniej osiem odrzutowców AJT. Rozstrzygnięcie przetargu ma nastąpić na początku 2014 roku, a dostawa pierwszych samolotów w drugiej połowie 2016 roku.

Pilną potrzebą jest dobra ustawa o obronie powietrznej RP oraz uregulowanie organizacji systemu obrony powietrznej w czasie pokoju, w stanach nadzwyczajnych i wojny. Szef obrony powietrznej w Dowództwie Operacyjnym Sił Zbrojnych, płk. Robert Stachurski zwrócił uwagę, że obecne przepisy nie przewidują sytuacji, gdy do ataku terrorystycznego zostanie użyty samolot porwany po starcie z polskiego lotniska, czyli taki który nie przekroczył granicy – tak jak to się stało podczas ataku na World Trade Center. Zaś gen. broni Edward Gruszka, gdy był Dowódcą Operacyjnym Sił Zbrojnych odpowiedzialnym za system obrony w czasie EURO 2012, powiedział, że „tylko cud spowodował, że nic poważnego się nie wydarzyło”. Czy Pan się zgadza z tą opinią? 

dsc 5429bCud nie był potrzebny. Wystarczyło dobre planowanie i wykonanie zadań powierzonych służbom odpowiedzialnym za bezpieczeństwo i obronę państwa. Wzmocnienie kontroli przestrzeni powietrznej podczas EURO 2012 przypadło w głównej mierze Siłom Powietrznym, a to ze względu na nasz potencjał kadrowy i sprzętowy. Były do tego zaangażowane pododdziały wojsk obrony przeciwlotniczej Wojsk Lądowych i Marynarki Wojennej oraz śmigłowce z 1. Brygady Lotnictwa Wojsk Lądowych, a także maszyny lotnictwa służb Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Faktycznie to my włączyliśmy największe siły, przeznaczając do tego zadania załogi samolotów MiG-29 i F-16, zespoły ogniowe z dywizjonów rakietowych i moduły przenośnych rakiet przeciwlotniczych z 3. Warszawskiej Brygady Rakietowej OP, a także obsługę stacji radiolokacyjnych oraz personel Centrum Operacji Powietrznych i Ośrodków Dowodzenia i Naprowadzania. Dzięki kompleksowemu przygotowaniu mogliśmy wykonywać wszystkie nakazane zadania i reagować dwadzieścia cztery godziny na dobę. Nasze statki powietrzne w razie potrzeby mogły przechwycić, rozpoznać, naprowadzić na właściwy kurs, zmusić do lądowania, ostrzec strzałami lub w ostateczności zniszczyć ewentualnego przeciwnika – zgodnie z zapisami Ustawy o ochronie granicy państwowej. W razie konieczności mogliśmy poprosić o wzmocnienie naszych sił przez Zintegrowany System Obrony Powietrznej NATO oraz sojuszniczy samolot systemu AWACS*.

Zabiega Pan jednak o wzmocnienie potencjału Sił Powietrznych. Na co Pan głównie stawia?

Siły Powietrzne to przede wszystkim ludzie i to do doskonalenia ich umiejętności przywiązujemy największą wagę. Po intensywnym okresie modernizacji sprzętowej stawiamy teraz na Human Power – prowadzimy „zbrojenia osobowe”. Wykorzystujemy ku temu sprzyjające okoliczności. Dysponując dużym limitem nalotu, dążymy do tego, aby piloci trenowali jak najwięcej, w różnych warunkach i z najlepszymi, a zwłaszcza uczestniczyli w ćwiczeniach wielonarodowych. Załogi samolotów F-16 wysyłaliśmy na kurs Tactical Leadership Programme, przygotowujący do sojuszniczych działań bojowych. Piloci F-16 uczestniczyli też w ćwiczeniach „Frisian Flag” w Holandii oraz „Desert Hawk” w Izraelu i „Tiger Meet” w Norwegii. W 2012 roku na ćwiczeniach „Distant Frontier” i „Red Flag” liczna grupa lotników szkoliła się na Alasce przez miesiąc w misjach ofensywnych i defensywnych, w lotach w dużych ugrupowaniach i na małych wysokościach, w środowisku oddziaływania środków walki elektronicznej, z użyciem prawdziwych środków bojowych. To było wyzwanie szkoleniowe i logistyczne, z którego nasi żołnierze bardzo dobrze się wywiązali. 

W 2013 roku na szkolenia często wysyłaliśmy także lotników ze Świdwina z samolotami Su-22, a w kursie TLP wzięli także udział piloci MiG-ów-29 z Mińska Mazowieckiego. Do tego wysiłku doszły cokwartalne rotacje amerykańskiego pododdziału lotniczego, przybywającego do baz w Łasku i Powidzu. Jak widać, dużo się dzieje w Siłach Powietrznych. Dążymy do tego, by intensywność edukacji zastąpić jej efektywnością.

dsc 6884bJak Pan ocenia poziom i zdolność do obrony polskiego lotnictwa – formacji, którą Pan dowodzi? Czy możemy czuć się bezpieczni?

Moi podwładni wiedzą, jaka spoczywa na nich odpowiedzialnośći wywiązują się ze stawianych im zadań profesjonalnie. Mamy dobrych pilotów i żołnierzy innych specjalności. Dzięki ich sumiennej służbie rodacy mogą czuć się bezpiecznie. Świat nie stoi jednak w miejscu, więc wszyscy, nawet ci najlepsi z najlepszych, ciągle muszą się uczyć – nowych przepisów, procedur czy obsługi sprzętu. To dlatego służba wojskowa w lotnictwie jest ciekawa i dynamiczna, pociąga młodych Polaków i Polki.

A jaka jest nasza pozycja w NATO?

Dobra i sądzę, że ciągle zwyżkuje. Nikt nie prowadzi rankingów, ale z rozmów z dowódcami sił powietrznych innych państw wnioskuję, że z zainteresowaniem przyglądają się efektom naszej pracy, zwłaszcza systemowi szkolenia i zapewnienia bezpieczeństwa lotów. Przejawem tego są liczne wizyty obcokrajowców w naszych bazach. W samym tylko 2013 roku gościliśmy delegacje ze Stanów Zjednoczonych, Hiszpanii, Rumunii, Niemiec, Ukrainy, Estonii, Włoch, Iraku, Korei Południowej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz Chin.

Przywiązuje Pan wielką wagę do bezpieczeństwa, a zatem do wyszkolenia personelu lotniczego, pilotów szczególnie. Mówi Pan, że „tylko dobry system szkolenia lotniczego wykształci dobrego pilota”. Czy ścieżka szkolenia lotniczego, prowadząca poprzez szybowce i motoszybowce, proponowana przez Polskie Stowarzyszenie Motoszybowcowe to dobry system?

To optymalny system, bo propaguje klasyczną edukację lotniczą. Dobrze jest, jeśli młodzież zdobywa pierwsze doświadczenia w aeroklubach – ma wtedy szansę przekonać się, czy lotnictwo jest jej powołaniem, czy tylko chwilową przygodą. Może nauczyć się odpowiedzialności za swoje wyszkolenie, za przygotowanie kolegów. Nie ma tańszej drogi praktycznego sprawdzenia, czy ktoś nadaje się do latania czy nie. Więc tak, popieram szybowcowy i motoszybowcowy początek edukacji lotniczej.

Czy modelarstwo jako lotnicze przedszkole może być jeszcze ważnym etapem w drodze do zdobywania umiejętności latania?

Modelarstwo ma ten walor, że uczy strony technicznej, pozwala zrozumieć jak zbudowany jest samolot i dlaczego unosi się w powietrzu. Taka wiedza przydaje się podczas studiów oraz podczas późniejszej służby i pracy. Lotnik wie co i dlaczego dzieje się z jego maszyną, nie boi się jej, umie ją także, jeśli zaistnieje potrzeba, sam obsłużyć w podstawowym zakresie.

Czy 95-letnia tradycja sił lotniczych pod polskimi barwami, gdy 5 listopada 1918 roku powstał pododdział nowego rodzaju wojsk pod nazwą Oddział Lotniczy Lwowa, który przyczynił się do odzyskania niepodległości, odchodzi w przeszłość w związku z nadchodzącymi reorganizacjami? Jak Pan je ocenia?

Dla lotnictwa wojskowego zmiany konsolidacyjne stanowią wielką szansę. Po latach podziału między rodzaje sił zbrojnych, wszystkie jednostki lotnicze – dziś podlegające dowódcom Sił Powietrznych, Wojsk Lądowych, Marynarki Wojennej – będą nadzorowane przez jednego człowieka, Inspektora Sił Powietrznych. Łatwiejsze będzie modyfikowanie przepisów lotniczych, prowadzenie polityki kadrowej, rozwijanie współpracy międzynarodowej, przygotowywanie ćwiczeń, kontyngentów, specyfikacji przetargowych i prowadzenie wielu innych spraw. Choćby tylko dlatego jestem zwolennikiem reformy systemu dowodzenia. Oprócz tego, że wpisuje się on w najnowsze trendy militarne na świecie, ma jeszcze wiele innych zalet.

Jak układa się współpraca wojska z cywilami, np. na Air Show w Radomiu? Kiedyś
w aeroklubach szkolono pod kątem wojska,
ale to przeszłość...

Z organizacjami i instytucjami cywilnymi współpracujemy na co dzień. Chcemy być transparentni i dobrosąsiedzcy, organizujemy zatem dni otwartych koszar, pokazy lotnicze, defilady. Nasze orkiestry uświetniają uroczystości państwowe i patriotyczne. Gramy też dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i w miarę możliwości pomagamy fundacjom, współpracujemy z organizacjami seniorów i kombatantów lotnictwa. Air Show 2013 to odrębne przedsięwzięcie. Współpracujemy przy jego organizacji z władzami miasta, z Aeroklubem Polskim, ze stowarzyszeniem SWAT i Portem Lotniczym Radom oraz ze służbami pomagającymi zapewnić bezpieczeństwo setkom tysięcy widzów i uczestników. Prawdą jest jednak, że to Siły Powietrzne wkładają najwięcej pracy w przygotowanie i przeprowadzenie każdej edycji pokazów. 

Gratulujemy wspaniałego Air Show, z zapartym tchem obserwowaliśmy pokazy mistrzów... Czy tegoroczna impreza w Radomiu była ostatnią w tym miejscu? Mówi się, że następne odbędą się w Krzesinach lub w Powidzu…

Lotnisko w Radomiu jako arena jednych z największych pokazów lotniczych w Europie nie jest pozbawione wad. Ma jednak atuty, które nad tymi wadami dotychczas przeważały. Dlatego w przemówieniu kończącym pokazy zaprosiłem widzów ponownie do Radomia w 2015 roku. To powinno rozwiać spekulacje.

*AWACS (ang. Airborne Warning and Control System – Lotniczy System Ostrzegania i Kontroli)

fot. Filip Modrzejewski – Foto Poork

Lotnisko macierzyste

biernatyAirport Biernat

62-023 Gądki
ul. Poznańska 3
info@airport-biernat.pl
tel. +48 609 121 626
rezerwacje +48 697 977 356

Znajdź na mapie »

Fregata J6

Więcej…

© Polskie Stowarzyszenie Motoszybowcowe im. Antoniego KOCJANA