dsc05061Działania zmierzające do zrealizowania pionierskiej wyprawy Sebastiana w Himalaje pobudziły wyobraźnię wielu ludzi oraz żywe zainteresowanie telewizji, radia i prasy. To ożywienie sprawiło, że szybownictwo stało się niezwykle nośnym tematem i lokuje się aktualnie w szczycie rankingu popularności tematyki medialnej, na drugim miejscu między pedofilią a prostytucją. Szokuje takie zestawienie, ale wziętość hasła świadczy o tym, iż ludzie zdają sobie sprawę z tego jak ogromnym wyzwaniem jest latanie bez silnika wśród skalnych olbrzymów Dachu Świata.

„Bitwa polsko-niemiecka” 

Dziennikarze na ogół wiedzą jak uprawiać swój zawód i znają sposoby na poprawianie poczytności, oglądalności. Temat z posmakiem sensacji okraszono więc elementami rywalizacji Sebastiana ze znanym rekordzistą Klausem Ohlmannem, a „Gazeta Wyborcza” w bardzo dobrym, obszernym, artykule nadała temu wymiar polsko-niemieckiej bitwy o Himalaje. http://wyborcza.pl/piatekekstra/1,129976,14799901,Polsko_niemiecka_bitwa_o_Himalaje.html

Fakty są trochę inne. Swego czasu Napoleon zwrócił się z oburzeniem do witających go przedstawicieli władz miasta: „Dlaczego nie było salutu armatniego?” Burmistrz odpowiedział: „Są cztery powody. Po pierwsze nie mamy armat…”. „Dziękuję wystarczy” – rzekł Napoleon.

My też mieliśmy cztery powody dla których nie mogliśmy nawet realnie myśleć o przeobrażeniu marzeń w czyn. Też nie mieliśmy armat, bo w Polsce nie było szybowca zdolnego do samodzielnego startu, nie mieliśmy pieniędzy, nie było wsparcia dla projektu, nie mieliśmy dostatecznego rozeznania w tym bardzo egzotycznym zakątku ziemi. Szybowiec jest jak jerzyk – musi mieć jakąś wysokość zanim zacznie swój piękny lot, więc wyposażenie w urządzenie startowe jest konieczne w miejscu gdzie nie ma samolotów holujących. Dopiero we wrześniu b.r. okazało się, że Niemiec Jens Kroger jest skłonny wypożyczyć Sebastianowi swój szybowiec ASH 25 wyposażony w silnik startowy, a firma Schleicher podarowała zestaw części zamiennych. Od tego momentu sprawy przybrały prędkość i energię wodospadu.

Rywalizacja

Prawdziwa rywalizacja pilotów ma miejsce na arenach zawodów szybowcowych, mistrzostw świata i Europy. Tu Sebastian od paru lat wypada nieźle. Natomiast przedsięwzięcie latania w tych gigantycznych górach najeżonych pułapkami terenowymi i pogodowymi jest na tyle trudne, że nie potrzeba, a nawet nie wolno, podsycać go elementami wyścigu. Być może za sprawą tych wypraw Himalaje staną się nową Mekką szybownictwa. Jeśli chodzi o porównanie, projekty Sebastiana i Ohlmanna są bardzo odmienne. Mountain Wave Project jest wielkim programem przygotowywanym od czterech lat przez duży zespół ludzi, przy bogatym wsparciu państwa i wielu instytucji. Natomiast nasz jest spontaniczną improwizacją realizowaną przez zespół kilku entuzjastów, który samoistnie zawiązał się zaledwie miesiąc temu. Choć startowaliśmy z gołymi rękami, bez przysłowiowego grosza i poruszaliśmy się początkowo jak we mgle, gdyby nie błędy przewoźnika to szybowiec i ekipa byłyby już w Himalajach. MWP to wyprawa, której głównym zadaniem ma być fotografowanie i badanie lodowców oraz analiza zjawisk dynamicznych zachodzących w górnych warstwach atmosfery. Natomiast zamysł Sebastiana opiera się na badaniu warunków terenowych i atmosferycznych w aspekcie przydatności dla atrakcyjnego latania szybowcowego oraz wyszukania spektakularnej areny dla zawodów w lataniu bezsilnikowym. Będzie on więc latał niżej, w bezpośrednim sąsiedztwie skał wykorzystując klasyczne prądy konwekcyjne, termikę skalną, prądy zboczowe, a tylko czasem wznoszenia falowe.
Zainteresowanie programem i wynikami pomiarów wykonywanych podczas lotów Sebastiana zgłaszał profesor Hamilton z Nowego Jorku oraz meteorolodzy z uniwersytetu w Katmandu.

Narzędzia

Mountain Wave Project ma być realizowany w oparciu o dwa doskonałe, budowane w okolicach Bielska-Białej motoszybowce Stemme S10, specjalnie przygotowane do lotów wysokościowych. Zasięg 1700 km tej wyrafinowanej konstrukcji, wyposażonej w mocny silnik z turbosprężarką umożliwiającą sprawną pracę na dużych wysokościach. To pozwala na „samolotowy” lot do dowolnego miejsca w Nepalu i bezpieczny powrót. Trasę z Europy do Nepalu wyprawa Ohlmanna przebędzie lecąc Stemme z Niemiec przez Bałkany, Półwysep Arabski i Indie. Dodatkową zaletą zespołu napędowego tego motoszybowca jest natychmiastowa gotowość do pracy, nawet w bardzo niskich temperaturach panujących na dużych wysokościach, gdyż jest on całkowicie schowany wewnątrz kadłuba i może być podgrzewany na wolnych obrotach. Śmigło jest ukryte pod kopułką na nosie kadłuba i rozkłada się pod wpływem siły odśrodkowej przy zwiększeniu obrotów. Cykl uruchomienia trwa kilka sekund.

Z kolei ASH 25 udostępniony Sebastianowi jest seryjnym szybowcem klasy otwartej ze standardowym wyposażeniem. Jedynym dodatkowym ekwipunkiem są niewielkie butle z tlenem, pulsoksymetry do oceny utlenowania krwi, transponder, oraz rejestrator parametrów lotu i atmosfery. O silniku służącym do startu trzeba w tym szybowcu zapomnieć po wychłodzeniu poniżej – 10°C, czyli praktycznie w każdym locie po osiągnięciu połowy wysokości szczytów. Nie da się go wtedy odpalić. Ponadto dla uruchomienia napędu trzeba wystawić z kadłuba duży pylon ze śmigłem, wiec przy spadku pojemności akumulatora w niskich temperaturach mechanizm wysuwania i składania tej kolumny może zawieść. Lot z tak wielkim hamulcem aerodynamicznym, zmniejszającym ponad trzykrotnie doskonałość szybowca, to w warunkach górskich niemal murowana katastrofa. W rachubę wchodzi więc tylko czysty lot szybowcowy. Skala ryzyka jest więc w tych przypadkach nieporównywalna.

Każdy z zespołów ma trudne zadania i wiele problemów, toteż życzmy wszystkim najlepszej pomyślności i szczęśliwego powrotu.

Lotnisko macierzyste

biernatyAirport Biernat

62-023 Gądki
ul. Poznańska 3
info@airport-biernat.pl
tel. +48 609 121 626
rezerwacje +48 697 977 356

Znajdź na mapie »

Fregata J6

Więcej…

© Polskie Stowarzyszenie Motoszybowcowe im. Antoniego KOCJANA