ila 101 2Z Waldemarem Pawlakiem, wicepremierem i ministrem gospodarki, rozmawia Mariola Zdancewicz

Na zaproszenie Ministerstwa Gospodarki z wizytą do Polski przyjechał prezydent Europe Air Sports David Roberts. Rozmowy toczyły się głównie wokół obecnych regulacji dotyczących General Aviation, ale i możliwości wymiany doświadczeń oraz współpracy, co spotkało się z obopólną przychylnością. Proszę o podsumowanie wizyty.

Bardzo ważne jest to, że odnosimy się do podstawowych zasad, takich jak zasada subsydiarności w lotnictwie dużym – w którym regulacje są bardzo precyzyjne – i małym. Zaimponowało mi, że na rynku brytyjskim nie ma regulacji dla tych najmniejszych samolotów z klasy light. Oznacza to, że można w ramach przepisów europejskich stosować różne rozwiązania, także takie, które zmniejszą przeszkody biurokratyczne w dostępie do latania sportowego i prywatnego. Uważam, że w Polsce bardzo potrzebne jest zastosowanie podobnego modelu. Weźmy przykład Czechów, którzy inaczej podchodzą do lekkich statków powietrznych, a inaczej do dużych; mają też odpowiednio sformułowane przepisy, adekwatne do znaczenia tych samolotów. Okazuje się, że daje to bardzo dobre efekty. Czesi nie tylko mają więcej prywatnych lekkich statków powietrznych, lecz także zbudowali dużą gałąź przemysłu nastawionego na eksport właśnie tych samolotów.

Pewnym kłopotem jest też to, że Polski w organizacji EAS w tej chwili nikt nie reprezentuje. Zajmują się tym Niemcy, a wprowadzone przez nich rozwiązania są dla nas niekorzystne. Czy myślał Pan nad tym, żeby Polacy pojawili się w tych władzach?

Ważne, byśmy wykorzystali wszystkie możliwości, także reprezentacji na forach europejskich, w ramach których działają różne komitety koordynacyjne, zrzeszające krajowych regulatorów; istotne jest także promowanie naszych organizacji i stowarzyszeń lotniczych. Z rozmowy z panem Robertsem wynikało, że najistotniejsza jest współpraca z Komisją Europejską i Parlamentem Europejskim przy wprowadzaniu regulacji ogólnoeuropejskich, które w moim przekonaniu powinny być wdrażane w drodze rozporządzeń, a więc regulacji bezpośrednio stosowanych we wszystkich krajach europejskich. Tylko te aspekty, które mają wyjątkowy, krajowy bądź kulturowy charakter, należy regulować w dyrektywach. Przykład z innej dziedziny – taka drobna, a bardzo ważna dla rynku telefonów komórkowych sprawa; przyjęto wreszcie jednolity europejski standard wtyczki do ładowarki. Trzeba tu było sporej synergii. Gdyby podobnie podejść do przepisów General Aviation, wówczas rozwijałoby się ono z o wiele większym rozmachem przede wszystkim u nas, w całej Europie, tak jak dzieje się to w Stanach Zjednoczonych.

listopadzie ubiegłego roku Polska została ogłoszona krajem partnerskim Międzynarodowej Wystawy Lotnictwa i Astronautyki ILA w Berlinie. Jesteśmy już po, czas więc na podsumowanie. W jaki sposób prezentował się nasz kraj podczas tych targów?

Polska jako kraj partnerski ILA – targów najstarszych i jednych z największych tego typu na świecie – starała się pokazać swoje lotnictwo i astronautykę jako perspektywiczną, bardzo dynamiczną branżę, oferującą duże możliwości rozwoju. Nasz potencjał badawczy jest coraz większy, w przemyśle lotniczym pracuje trzydzieści tysięcy osób, a instytuty projektują nowoczesny sprzęt lotniczy. W Polsce powstają samoloty lekkie i ultralekkie, nowoczesne śmigłowce, silniki, turbiny i komponenty do obiektów satelitarnych. Obecność naszego kraju na targach to dowód intensywnej współpracy przemysłowej z Niemcami. 

ila 125 Pierwszego dnia targów odbyła się konferencja zatytułowana „Innowacyjność polskiego przemysłu lotniczego”, w której wzięli udział przede wszystkim zagraniczni goście, a prelegentami byli eksperci z polskiej branży lotniczej. Polska ekspozycja zajęła przeszło 400 mkw., na których zaprezentowały się czterdzieści trzy firmy i instytucje. Połowa powierzchni przeznaczona została na potrzeby Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych, która zorganizowała udział przedsiębiorców branży lotniczej w ramach Programu Rozwoju Polski Wschodniej, w sumie dziewiętnastu firm. W tej części polskiego stoiska zaprezentowano górnopłat MP-02 Czajka produkcji LZPN „Aero-Kros”, platformę bezzałogową MJ-7 Szogun produkcji Eurotech, robota marsjańskiego Magma 2 z Politechniki Białostockiej, jak również silnik IAE V2500 produkowany przez MTU Aero Engines i wystawiany przez Dolinę Lotniczą.

Pozostała powierzchnia została zagospodarowana przez Ministerstwo Gospodarki, a głównymi eksponatami były: śmigłowiec bezzałogowy zbudowany przez Instytut Lotnictwa, motoszybowiec powstały przy współpracy politechnik: Rzeszowskiej i Warszawskiej, a także symulator lotów polskich myśliwców F-16, wystawiony przez Instytut Techniczny Wojsk Lotniczych. W ramach udziału Polski zaprezentowane zostało również stoisko województwa wielkopolskiego. W Pawilonie Kosmos oraz na stoisku narodowym Centrum Badań Kosmicznych PAN zaprezentowało polski wkład w eksplorację kosmosu: penetratory i ultralekkie manipulatory planetarne, nasz udział w projektach BRITE (satelity naukowe) i Mertis (badanie powierzchni Merkurego). 

Polskiemu wystąpieniu na targach towarzyszyły pokazy lotnicze, w których wystąpiła Grupa Akrobacyjna „Żelazny” oraz formacja Biało-Czerwone Iskry, jak również samolot MiG-29 (oba w ramach zaangażowania Sił Powietrznych RP) oraz helikopter Black Hawk. Nie zabrakło również prezentacji statycznych, zarówno wewnątrz hali wystawienniczej, jak i na płycie lotniska, m.in.: wspomnianego śmigłowca Black Hawk, samolotów EM-11C Orka, M-28 Bryza, ZEN-1 i motoszybowca Fregata J-6.

Podczas targów prowadzone były również polsko-niemieckie warsztaty dla uczniów szkół kopernikowskich oraz odbyło się polsko-niemieckie sympozjum kosmiczne o możliwości współpracy w obszarze badań kosmicznych. Przedstawiono między innymi dorobek i najbliższe plany Wojskowej Akademii Technicznej związane z technologią kosmiczną, w tym projekt budowy dziewięćdziesięciometrowego radioteleskopu VLBI, przy współpracy Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. W ramach sympozjum odbyła się również dyskusja na temat kierunków badań naukowych i prac wdrożeniowych związanych z przystąpieniem Polski do Europejskiej Agencji Kosmicznej.

Polsce jako partnerze Targów Berlińskich wypowiadał się dyrektor generalny Związku Niemieckiego Przemysłu Lotniczego i Astronautycznego Dietmar Schrick, który uważa, że w ten sposób Niemcy doceniają dynamicznie rozwijającą się współpracę z polskimi firmami lotniczymi. Prosiłabym o skomentowanie tej sprawy, w świetle danych, że w Niemczech na jeden samolot przypada 10,5 tysiąca osób, w Polsce – 35 tysięcy, w Czechach – 15 tysięcy, a w USA – 1,4 tysiąca osób.

zdjecie2Znana jest stara historia o tym, jak pewien szewc wysłał w celach biznesowych dwóch synów do Afryki. Jeden z nich raportował: „Tato, tutaj nie ma rynku, oni tu chodzą boso”, a drugi: „Tato, tu jest wielki rynek, bo tu wszyscy chodzą boso”. Jest to podobna sytuacja. My po dwudziestu latach transformacji zaczynamy mieć naprawdę solidną bazę przemysłową, co widać na przykładzie branży samochodowej, w której produkuje się prawie milion aut rocznie, z czego 80 procent na eksport. Jeżeli chodzi o przemysł lotniczy, niewątpliwie jest wiele do zrobienia, ale są też wielkie szanse. Mamy dobrze rozwiniętą produkcję kompozytów, przetwórstwo metalu, budowę maszyn i urządzeń, jesteśmy doceniani także za kulturę jakości i wytwórczości. Świadczą o tym chociażby sukcesy polskich firm, które należą do struktur międzynarodowych, takich jak PZL Mielec – spółka zależna Sikorsky Aircraft z grupy United Technologies, czy też niemiecka grupa MTU, która w specjalnej strefie pod Rzeszowem produkuje elementy turbin do wszystkich silników odrzutowych. Polska może być postrzegana jako kraj o dużym potencjale. Zamiast szukać partnerów dalej, chociażby w Azji, niemieckie firmy mogą znaleźć ich u nas. Myślę, że nasz przemysł lotniczy ma dużą przyszłość i że rozwinie się tak jak przemysł jachtowy, który obecnie zajmuje drugie miejsce w Europie po Wielkiej Brytanii. 

Chciałabym przywołać opinię pewnego magazynu internetowego: gdy polski polityk słyszy słowo „lotnictwo”, to najczęściej rozumie przez to samoloty komunikacyjne, wojskowe i te, które go wożą za pieniądze podatników. Zazwyczaj nie ma pojęcia, że tak zwane lotnictwo ogólne to przynosząca wiele korzyści gałąź gospodarki, a nie tylko zabawa dla majętnych. Dodam od siebie, że roczny przychód z lotnictwa ogólnego w USA to ponad 6,5 miliarda dolarów. Niemcy z kolei mówią, że jeden mały samolot lotnictwa ogólnego daje zatrudnienie dziesięciu osobom, a helikopter – piętnastu. Proszę o komentarz.

Doceniłem znaczenie General Aviation także w swojej działalności publicznej. Podjęliśmy inicjatywę wzbogacenia straży pożarnej o lekkie statki powietrzne, wiatrakowce czy inne, które pozwoliłyby obserwować zagrożenia, koordynować działania ratownicze, a na co dzień umożliwić naukę latania, a także dostarczyć atrakcyjnych przeżyć związanych z tym pięknym sportem. Chcemy rozpocząć współpracę ze strażami, które mają w pobliżu lotnisko, a więc posiadają pewną bazę. W tym kontekście planujemy też promowanie szeroko zakrojonego szkolenia młodzieży.
Dzięki doświadczeniom wspomnianego przemysłu jachtowego, który działając w sposób rozproszony, nawet niedużym firmom zapewnia światową renomę, możemy podobnie myśleć o innych dziedzinach. Konkretnie chodzi mi o firmy, które współpracują z poszczególnymi strażami, a zajmują się zabudową dla nich specjalistycznych wozów. Na początku transformacji było to jedno przedsiębiorstwo, Jelcz-Laskowice. Teraz działa kilkanaście firm o światowym poziomie, które dostarczają na zamówienie, w dowolnej konfiguracji, potrzebnego sprzętu. Podobnie może być z rynkiem lekkich statków powietrznych, w przypadku którego produkcja nie tyle masowa, ile dopasowana do potrzeb okaże się wielkim sukcesem. Są już polskie firmy z pozycją międzynarodową, na przykład z Mielca Aero AT, które sprzedaje lekkie samoloty szkoleniowe na rynku europejskim i amerykańskim. Jeżeli dostęp do tego lotnictwa będzie łatwiejszy, a regulacje pozwolą szybko zdobyć licencję pilota na lekkie czy ultralekkie samoloty i skorzystamy ze wzorów brytyjskich, o których mówił pan Roberts, to wszystko jest warte zachodu. 

Podobno chciał Pan być lotnikiem?

Miałem takie marzenia, ale choroba zatok sprawiła, że musiałem to „zapić zimną wodą”. Jednak poważnie rozważam ich realizację, gdyż spotkałem pewnego pilota wiatrakowca, który wcześniej nie przypuszczał, że nim zostanie, a nauczył się latać dopiero po pięćdziesiątym roku życia. Jest to dla mnie bardzo inspirujące.

Pana miłość to wiatrakowce. Czy jest niezmienna, czy może Pan ją porzucić dla pięknej Fregaty?

Trzeba brać pod uwagę funkcjonalność, bo są różne rozwiązania. Inne zalety mają płatowce, inne wiatrakowce, inne helikoptery. Wiatrakowiec ma dwa podstawowe atuty – znaczną stabilność w locie (nie można go przeciągnąć, zawsze będzie w pełnej autorotacji) oraz umiarkowaną cenę. To interesująca oferta, jednak Fregata i inne dwuosobowe motoszybowce są dziś jak najbardziej na czasie. Dostarczają niesamowitych wrażeń i są o wiele tańsze w eksploatacji. Są też bezpieczniejsze – technika centralnego spadochronu bazująca na rakietowym odpalaniu pozwala otworzyć samolot nawet na niewielkich wysokościach i uratować zarówno załogę, jak i samą maszynę. Technika zmienia rzeczywistość: dzisiaj mamy GPS-y, mapy odeszły do lamusa.

Jako członek Polskiego Stowarzyszenia Motoszybowcowego chciałabym zapytać o pewną sprawę. Był Pan wtajemniczony w projekt Parku Transferu Technologii Lotniczych w Żernikach pod Poznaniem. Mamy negatywną odpowiedź z ANR w sprawie przyznania nam własności do tej ziemi, ale mówi ona też, że istnieje możliwość oddania gruntu organizacji pożytku publicznego. Nasze stowarzyszenie to de facto OPP, nie jest tylko w ten sposób nazwane, o co jednak się stara. Chciałabym zapytać, czy możemy liczyć na wsparcie, bo obawiamy się, że te atrakcyjne tereny staną się łakomym kąskiem dla deweloperów lub innych chętnych, a oni z łatwością nas przebiją, ale nie podejmą się trudu zaszczepienia tam przemysłu lotniczego.

Są już podstawowe elementy infrastruktury, w sąsiedztwie znajdują się działki Targów, co sprawia, że istnieje wspólne myślenie z nadzieją na korzyści z tego projektu. Zamysł Targów jest taki, by odebrać Radomiowi znany air show, który był pierwotnie poznańskim pomysłem. Oprócz tego mogłyby się tam rozwinąć duże targi maszyn rolniczych, a także sprzętu lotniczego. Wspiera nas Politechnika, gdzie projektuje się statki bezzałogowe.

Jeżeli chodzi o status organizacji pożytku publicznego, to można go pozyskać. Ma go choćby Związek Ochotniczych Straży Pożarnych. Nie jest to skomplikowane. Co do projektu – trzeba brać pod uwagę dotychczasowe elementy infrastruktury, jak pas startowy. Uważam, że przy odrobinie staranności można by urzeczywistnić ten szlachetny cel.

Lotnisko macierzyste

biernatyAirport Biernat

62-023 Gądki
ul. Poznańska 3
info@airport-biernat.pl
tel. +48 609 121 626
rezerwacje +48 697 977 356

Znajdź na mapie »

Fregata J6

Więcej…

© Polskie Stowarzyszenie Motoszybowcowe im. Antoniego KOCJANA